Komu przeszkadzają licencje dla pośredników ...?

 

Prawo

 

Trudno sobie wyobrazić, że pośredniczenia w transakcji mógłby podjąć się ktoś, kto nie ma do tego wystarczającej wiedzy i kompetencji

 

Co jakiś czas wraca temat planowanego przez rząd projektu ustawy o ograniczeniu barier administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców. Dyskusji nad słusznością zmian od samego początku towarzyszyły liczne kontrowersje.

 

Próby zniesienia licencji dla pośredników - ograniczanie barier administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców, czy godzenie w dobry wizerunek zawodu? Z jednej strony uwagi zgłaszane przez związki zawodowe i organizacje pracodawców, w tym największą i najstarszą z nich Pracodawców Rzeczpospolitej Polskiej, której członkowie byli przeciwni zniesieniu licencji dla pośredników i zarządców, z drugiej protesty licencjonowanych pośredników w obrocie nieruchomościami. Jaka jest istota tego problemu?
- Co do prób zniesienia licencji pośredników, one były i będą, ponieważ jest to temat „bardzo medialny” - przyznaje Leszek Hardek, wiceprezes Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami Pomorza i Kujaw, przewodniczący Komisji Etyki Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości, członek zarządu PFRN. - Najgorsze, że wszystko to dzieje się pod hasłem „likwidacji barier dla obywateli i przedsiębiorców”. Osobiście uważam, że barierami nie są licencje - może nie jest to proces idealny, ale wystarczyłoby go tylko poprawić - ale właśnie coraz nowsze i coraz gorsze pomysły ustawodawcy, stanowione w nietransparentnym procesie legislacyjnym, nieczytelny system prawa i niejasny system podatkowy. Do tego tak naprawdę „fatalne kombinowanie” przy prawie tylko i wyłącznie z powodów politycznych, a nie merytorycznych.
Przytoczę ciekawą opinię jednego z pośredników w obrocie nieruchomościami z obowiązującą dotychczas licencją. Stwierdził on: „Rzekomo projekt ustawy, wprowadzany jest pod hasłami „dereglamentacji, depenalizacji, derogacji i deregulacji”, ale tak naprawdę powoduje on w przypadku licencji dla pośredników „dezorganizację, destrukcję, deprecjację i dewaluację prawa”! W związku z powyższym na koniec pozostaje mi jedynie złożyć „de – gratulacje” autorom projektu .
Licencja to nie koncesja

 

Wielu polityków, jak również dziennikarzy i publicystów, w jednym szeregu stawia licencje z koncesjami czy zezwoleniami, choć to zupełnie coś innego.
- Również wielu z nich myli stowarzyszenia z samorządami czy korporacjami zawodowymi – mówi Leszek Hardek. - Tworzenie tych pierwszych zapewnia konstytucja, a często przedstawia się je, jako coś szkodliwego i niepożądanego. Ale żeby pod szyldem likwidacji barier dla obywateli i przedsiębiorców próbować rozszerzyć pole do oszustw i zmniejszyć ochronę konsumentów to dla mnie pomysł zupełnie nowy. Poza tym, jakie bariery autor projektu miał na myśli w przypadku pośredników? Przecież działalność gospodarczą w zakresie pośrednictwa może prowadzić każdy – tutaj nie ma żadnych barier dla przedsiębiorców. A dla obywateli ? Czy barierą może być coś, co nie jest obowiązkowe? W związku z powyższym nie rozumiem, dlaczego pomysłodawca tej ustawy odnosi się do usług, z których klient nie musi korzystać. Czy może po to, aby przypodobać się bliżej nieokreślonym grupom wyborców twierdzeniem, że „zwiększono konkurencję, przez co może ceny spadną”, że „ograniczono nieistniejące bariery”? Czy tylko dlatego warto dopuszczać do zawodu ludzi, o których nawet nie wiemy czy potrafią poprawnie czytać i pisać?

 

 

Aspekt rynkowy i społeczny

 

- Ktoś tam sobie wymyślił pod płaszczykiem hasła, „że jak będzie większa konkurencja to ceny usług spadną”. Może spadną, a może nie. Tylko jakim kosztem – pyta Leszek Hardek. - Kosztem ilu oszustw, kosztem jakich strat konsumentów? Jako obywatel tego kraju mam zagwarantowaną konstytucyjną ochronę. Chcę być chroniony i chcę by chroniono mój majątek. Kiedy siadam to taksówki, to jestem przekonany, że kierowca ma prawo jazdy, zna topografię miasta i nie będzie mnie zamiast trzy ulice dalej, woził dookoła. Gdy wchodzę do lekarza wiem, że będzie mnie leczył człowiek, który ma o tym pojęcie a nie „konował”. Ktoś sobie postanowił, że pod hasłem „rynek ureguluje” spróbuje ograniczyć, jak to ładnie nazwał bariery… i próbuje nam zafundować „wolną amerykankę”. Tylko, że „wolną amerykankę” można wprowadzać do spraw życia codziennego np. handlu ziemniakami czy bułkami. Jeśli trafie na nieuczciwego handlarza, stracę co najwyżej kilka – kilkanaście złotych, to więcej do takiego sklepu nie pójdę.

Jak przyznaje Leszek Hardek, mówiąc o pełnej swobodzie gospodarczej należy zwrócić uwagę na tę najbardziej wolnorynkową – amerykańską. W USA pośrednicy mają postawione znacznie większe wymagania niż ma to miejsce w Polsce.
- To właśnie tam jeszcze mocniej zabezpieczono transakcje poprzez np. obowiązkowe ubezpieczenie nie tylko pośrednika, ale również samej transakcji. To właśnie tam istnieje faktyczna kontrola wykonywania zawodu – wyjaśnia  wiceprezes SPON Pomorza i Kujaw.

 

 

Bezpieczeństwo

 

Rola pośrednika w procesie transakcji kupna – sprzedaży nieruchomości to z jednej strony zapewnienie bezpieczeństwa finansowego powierzonych środków lub majątku klienta, ale również wiele innych czynności i działań, które służą ochronie konsumenta w aspekcie prawnym, rynkowym i ekonomicznym.
- W transakcji rola pośrednika to zarówno weryfikacja dokumentów, stanu prawnego i faktycznego nieruchomości. To również ocena skutków zmian rynkowych i ich wpływu na nabywaną lub sprzedawaną nieruchomość. Szczegółowo wszystkie procesy i czynności, które zmierzają do zapewnienia szeroko rozumianego bezpieczeństwa prawnego i finansowego konsumenta zostały zawarte w standardach zawodowych. Zatem trudno sobie wyobrazić, że wszystkich tych działań mógłby podjąć się ktoś, kto nie ma do tego wystarczającej wiedzy i kompetencji. Czynności na rynku nieruchomości wykonuje się bardzo rzadko w przeciwieństwie do kupna dóbr codziennego użytku, a i same czynności są o wiele bardziej skomplikowane, poza tym kwoty angażowane w te czynności  są znaczące. Nie można więc mówić: „rynek wyreguluje”. To zwykła demagogia.
W wywiadzie opublikowanym pod koniec listopada ubiegłego roku, premier Donald Tusk powiedział, że cały rok 2011 będzie poświęcony kolejnym aktom deregulacyjnym. Celem jest rzekome odblokowanie niektórych korporacyjnych zawodów, tak by ułatwić dostęp obywateli do tańszej i bardziej powszechnej usługi. Jako przykład premier podał konieczność rozluźnienia rygorów korporacyjnych, jeśli chodzi o pośrednictwo handlu nieruchomościami. Czy czeka nas kolejna batalia o pozostawienie licencji? Zapewne przekonamy się niebawem.

 

 

Anna Rokita
Express Bydgoski, Nowości 8-04-2011

 


SPON Pomorza i Kujaw
85-104 Bydgoszcz, ul. Batorego 2|tel./fax.: (+48) 52 321.09.75; gsm: (+48) 600 99.44.98 - biuro czynne od 11.00 - 15.00
Copyright © 1999-2009 SPONPK - Wszelkie prawa zastrzeżone
wykonanie serwisu: Arat Media